Co łączy małe miasteczko pod Krakowem z globalną stolicą mody? Odpowiedź może was zaskoczyć, ale geografia męskiego stylu to dziś jeden z najgorętszych tematów w branży wartej “1,7 biliona dolarów” w 2024 roku.
Myślałem ostatnio o tym, jak dziwnie potoczyły się losy niektórych miejsc. W latach 30. w Chełmku huczały maszyny fabryki Bata – produkowano tam 2 000 000 par butów rocznie. Robotnicze, solidne, dla mas. Tymczasem w 1975 roku w Mediolanie Giorgio Armani pokazywał swoje pierwsze kolekcje na wybiegu, tworząc zupełnie inną definicję męskości.

fot. world-arabia.com
Od Mediolanu do Chełmka: otwórz mapę męskiego stylu
Dzisiaj już nikt nie mówi tylko o Paryżu czy Nowym Jorku. Lokalność wraca z impetem. Niektóre marki budują swoją tożsamość na kontraście – luksus spotyka się z przemysłową historią, tradycja z nowoczesnością. To fascynujące, jak miejsca nadal kształtują to, co nosimy.
Właściwie całą tę mapę męskiego stylu można podzielić na trzy historie:
• Pierwsze korzenie – jak miejsca zrodziły legendarne marki i dlaczego akurat tam
• Współczesne stolice trendów – gdzie dziś powstają najważniejsze decyzje o tym, co będziemy nosić jutro
• Przyszłość geografii mody – czy w ogóle będzie jeszcze miała znaczenie, skoro wszystko robi się online
Może brzmi to trochę abstrakcyjnie, ale gdy zaczniecie łączyć kropki, zobaczycie wzór. Geografia to nie tylko adresy fabryk czy salonów. To mentalność, tradycje rzemieślnicze, a czasem po prostu przypadek historii, który zmienił wszystko.
Zresztą, żeby zrozumieć dzisiejsze centrum jakiejkolwiek marki, trzeba najpierw sięgnąć do jej początków. Do momentu, gdy ktoś postanowił, że akurat w tym miejscu stworzy coś nowego.
Korzenie i legendy: miejsca narodzin kultowych marek
Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego niektóre marki męskie przetrwały ponad sto lat, a inne zniknęły bez śladu? To nie przypadek – konkretne miejsca na mapie świata stworzyły warunki, które ukształtowały legendarne marki. Od kalifornijskiego złota po śląską glinę.
| Data | Miejsce | Marka | Przełom |
|---|---|---|---|
| 20.05.1873 | San Francisco | Levi Strauss | Patent na jeansy z nitami |
| 1894 | Zlín | Bata | Industrializacja obuwia |
| 1945 | Gniezno | Polanex | Powojenna odbudowa |
| 1975 | Mediolan | Giorgio Armani | Luksus prêt-à-porter |
San Francisco “1873” roku to dziki zachód i gorączka złota. Levi Strauss sprzedawał płótno górnikom, ale to Jacob Davis wpadł na pomysł z nitami. Spodnie rozrywały się w kroczu i kieszeniach – ciężka praca w kopalniach nie wybaczała. Patent numer 139.121 zmienił wszystko. Miasto pełne imigrantów potrzebowało trwałej odzieży roboczej, a kalifornijska gospodarka oparta na wydobyciu złota stworzyła popyt na wytrzymałe materiały.
W Zlínie sytuacja wyglądała inaczej. Tomáš Baťa wykorzystał przemysłową rewolucję i dostęp do kolejowego węzła. Czechy miały tradycje szewskie, ale Baťa wprowadził masową produkcję. Później w Chełmku powstała jedna z największych fabryk butów w Europie. Dlaczego akurat tam? Kolej warszawsko-wiedeńska, lokalne złoża gliny ceramicznej do form i tania siła robocza. W latach “30.” produkowali już “2 000 000” par rocznie.
Giorgio Armani to zupełnie inna historia.
Mediolan “1975” roku był stolicą włoskiego przemysłu tekstylnego. Armani pracował wcześniej dla Nino Cerruti, ale chciał stworzyć coś nowego – luksus dostępny szerszemu gronu. Nie tylko arystokraci mieli nosić dobrze skrojone garnitury. Włoska tradycja krawiecka spotkała się z nowymi technologiami produkcji i amerykańskim modelem biznesowym.
Polanex w Gnieźnie to przykład, o którym mało kto pamięta. Powojenna Polska odbudowywała przemysł tekstylny od podstaw. Gniezno miało dogodne połączenie kolejowe i tradycje tkackie sięgające średniowiecza. Fabryka powstała na fundamentach niemieckich zakładów, ale Polacy musieli wszystko organizować od nowa. To było trudne, ale pokazało, że można budować marki nawet w najtrudniejszych warunkach.
Każde z tych miejsc miało coś, czego potrzebowały rodzące się marki – surowce, transport, ludzi albo rynek. San Francisco dało popyt na wytrzymałą odzież, Zlín i Chełmek – przemysłową infrastrukturę, Mediolan – tradycję, a także kapitał, Gniezno – szansę na nowy początek.
To właśnie te lokalne warunki stały się DNA marek, które znamy dzisiaj. Nie powstały w próżni – każda z nich odpowiadała na konkretne potrzeby swojego miejsca i czasu. Dziś te marki podbijają świat, ale ich korzenie tkwią głęboko w historii konkretnych miast i regionów.
Dzisiejsze stolice trendów: które miasta wyznaczają kierunek
Stoisz na rogu w Gangnam, a obok ciebie przechodzi facet w oversize’owej kurtce Acne Studios i sneakersach Balenciaga. Dwie przecznice dalej – ktoś w total looku od polskiego MISBHV. To nie przypadek. Te miasta naprawdę dyktują teraz, co będziemy nosić.
Może brzmi to jak przesada, ale cyfry nie kłamią. McKinsey podaje, że segment męski rośnie 2-4% rocznie, a athleisure ma osiągnąć 8% wzrostu przed 2025. I wiecie co? To właśnie te pięć miast odpowiada za większość tych trendów.

fot. mensurbanfashion.tumblr.com
| Miasto | Wyróżniająca marka | Dominujący trend | Wskaźnik wzrostu |
|---|---|---|---|
| Seul | Wooyoungmi, Gentle Monster | K-fashion, tech wear | 12% r/r |
| Warszawa | MISBHV, Reserved | Streetwear premium | 8% r/r |
| Mediolan | Stone Island, Prada | Sustainable luxury | 6% r/r |
| Tokio | Issey Miyake, Uniqlo | Minimalizm funkcjonalny | 5% r/r |
| Nowy Jork | Noah, Kith | Urban athleisure | 9% r/r |
Warszawa w tym zestawieniu to może niespodzianka dla niektórych. Ale pomyślcie – LPP eksportuje już do 38 krajów, a MISBHV noszą raperzy z Los Angeles. To nie jest już tylko lokalna sprawa.
Ekologia stała się kluczowa. 75% konsumentów jest skłonnych zapłacić więcej za modę zrównoważoną, a regulacje UE na 2025 to tylko przyspieszą. Mediolan prowadzi w tej kategorii – tamtejsze marki już teraz używają materiałów z recyklingu w 60% kolekcji.
Case Study: Efekt BTS x Dior
Gdy BTS założyli Dior na Grammy 2019, wyszukiwania marki wzrosły o 420% w ciągu tygodnia. Kim Jones, dyrektor kreatywny, przyznał później, że to współpraca zmieniła całą strategię marki wobec rynku azjatyckiego. Seul stał się wtedy oficjalnie jedną ze stolic mody męskiej.
Tokio robi swoje po cichu. Uniqlo może wydaje się nudne, ale ich Heattech sprzedaje się w 50 milionach sztuk rocznie. A Issey Miyake? Ich pleated tees nosi połowa creative directorów w Europie.
Nowy Jork to wciąż klasyka, ale teraz w wersji 2.0. Kith colaboruje z Nikem, ale także z BMW. Noah łączy skate culture z high fashion. To już nie ta sama Amerika co 10 lat temu.
Ciekawe, że wszystkie te miasta łączy jedno – cyfryzacja. Instagram, TikTok, WeChat – to tam rodzą się trendy. Fizyczne sklepy są ważne, ale prawdziwa moc to algorytmy i influencerzy. I właśnie te pięć miast najlepiej to rozumie.
Co będzie dalej? To już następny rozdział tej historii.
Twoja następna destynacja stylu: jak korzystać z mody miejsca
Miejsce ma swoją modę, moda ma swoje miejsce. To właściwie logiczne, gdy się nad tym zastanowić. Każde miasto, region czy nawet dzielnica wypracowuje swój własny język wizualny. I my możemy to wykorzystać.

fot. glorydazephoto.com
Ale jak to robić świadomie? Nie chodzi przecież o to, żeby ślepo kupować wszystko, co ma etykietkę “made in”. To byłoby naiwne.
- Zacznij od lokalnego researchu – sprawdź, jakie marki działają w twojej okolicy i co faktycznie reprezentują. Nie wszystkie lokalne to automatycznie lepsze, ale często znajdziesz perełki, o których nie słyszałeś.
- Naucz się czytać certyfikaty i pochodzenie materiałów. Brzmi nudno, ale po kilku razach robi się to automatycznie. GOTS, OEKO-TEX, Fair Trade – te skróty zaczynają mieć sens.
- Inwestuj w rzeczy, które nie wyjdą z mody za rok. Dobry płaszcz, porządne buty, a także klasyczna koszula. Te podstawy to fundament, na którym możesz budować.
- Śledź marki, które mają sens – nie tylko wizualny, ale też biznesowy i etyczny.
Do 2030 roku prawdopodobnie połowa materiałów w ubraniach będzie pochodzić z recyklingu. Przynajmniej tak twierdzą prognozy. AI będzie personalizować nasze wybory do tego stopnia, że sklepy będą wiedzieć, czego chcemy, zanim my sami to zrozumiemy. Brzmi trochę niepokojąco, ale może też ułatwi nam życie.

fot. glorydazephoto.com
W Polsce mamy marki jak MISBHV czy Bynamesakke, które robią furorę na świecie. To nie jest patriotyczny obowiązek, żeby je kupować. Po prostu są dobre. I może warto czasem sprawdzić, co dzieje się pod nosem, zanim zaczniemy szukać inspiracji na drugim końcu świata.
Twój styl to tak naprawdę opowieść o tym, skąd jesteś i dokąd zmierzasz – warto, żeby była prawdziwa.








0 komentarzy