Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego niektóre marki mody tworzą swoje młodsze siostry? To trochę jak patrzenie na rodzinę, gdzie każde dziecko ma swój charakter, ale geny są te same.
Historia francuskiej marki Chloé zaczęła się w 1952 roku, kiedy świat mody dopiero budził się po wojennych zawieruchach. Gaby Aghion miała wtedy wizję – stworzyć coś między surową couture a zwykłymi ubraniami z ulicy. I udało się. Przez dziesięciolecia Chloé zyskiwało renomę, przyciągało gwiazdy, budowało swoją legendę.
Chloé a See by Chloé – czym się różnią?
Ale czasy się zmieniały. W 2001 roku na świat przyszła See by Chloé. Nie przez przypadek – rynek potrzebował czegoś innego. Młodsi klienci chcieli mieć kawałek tego francuskiego szyku, ale nie zawsze mogli sobie na niego pozwolić.

fot. vogue.com
Teraz mamy dwie marki z tym samym DNA, ale zupełnie różne cele. To fascynujące, jak jedna marka może się rozdzielić na dwa światy. Jeden bardziej ekskluzywny, drugi dostępniejszy. Jeden klasyczny, drugi odważniejszy. Jeden dla kolekcjonerów luksusowych torebek, drugi dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z designerskimi rzeczami.
Dlaczego warto znać te różnice? Bo nie chodzi tylko o pieniądze czy etykietki.
Chodzi o zrozumienie, co tak naprawdę kupujecie. Czasami ludzie myślą, że See by Chloé to tylko tańsza wersja. Nieprawda. To osobna strategia, inne podejście do projektowania, inna filozofia. Różni się pozycjonowanie na rynku – kto ma być klientem, jak marka się komunikuje. Różni się styl – nie tylko ceny, ale całe podejście do estetyki. Różni się dostępność – gdzie można kupić, jak często pojawiają się nowe kolekcje.
Nie można też zapominać o tym, że obie marki funkcjonują w tym samym świecie mody, ale grają według różnych zasad. Jedna stawia na tradycję i prestiż, druga na świeżość i energię. Jedna buduje swoją pozycję latami, druga musi udowadniać swoją wartość każdego sezonu.
To porównanie pomoże wam zrozumieć, która marka lepiej pasuje do waszego stylu życia. Bo w końcu nie chodzi o to, żeby mieć najdroższą rzecz, tylko taką, która naprawdę do was pasuje.

fot. vogue.com
Pozycjonowanie i grupa docelowa
Pozycjonowanie to właściwie sposób, w jaki marka chce być postrzegana przez klientów. I tu już na początku widać ogromną różnicę między tymi dwiema liniami.
Chloé od zawsze buduje wizerunek ekskluzywnej marki dla dojrzałych kobiet. Ich główna grupa to panie w wieku 25-50+, które cenią sobie elegancję i mają już ustabilizowaną pozycję finansową. To nie są przypadkowe zakupy – to inwestycje w garderobę. Komunikacja Chloé opiera się na emocjach, na budowaniu marzeń o luksusowym stylu życia.

fot. chloe.com
See by Chloé to zupełnie inna bajka. Ta linia celuje w młodsze kobiety – nastolatki i kobiety po dwudziestce, trzydziestce. Tutaj chodzi o spontaniczność, o to żeby moda była przyjemnością, a nie prestiżem.
| Chloé | See by Chloé |
|---|---|
| Kobiety 25-50+ | Nastolatki i trzydziestolatki |
| Komunikacja premium, emocjonalna | Przekaz zabawowy, spontaniczny |
| “Luksus na co dzień” | “Moda to przyjemność” |
| Prestiż i status | Radość i ekspresja |
Różnice w marketingu są naprawdę uderzające. Chloé pokazuje kobiety w pięknych wnętrzach, używa słów o “ponadczasowej elegancji”. See by Chloé stawia na energię – ich kampanie są pełne ruchu, młodych dziewczyn które się śmieją i bawią.
Ciekawe jak te różne podejścia przekładają się potem na konkretny styl i asortyment obu marek.
Styl, asortyment i tożsamość marki
Chloé i See by Chloé to dwie marki, które łączy więcej niż tylko nazwa. Ale różnice w stylu? To zupełnie inna historia.
Chloé od lat kojarzy się z tym boho chic look’iem. Wiesz, te zwiewne sukienki, które jakby tańczą przy każdym ruchu. Materiały wybierają naprawdę przemyślanie – coraz więcej zrównoważonych tkanin, jedwabie, które są miękkie jak masło. Całość ma taką naturalną elegancję, bez przesady.
Z kolei See by Chloé idzie zupełnie w inną stronę – casual, ale z pazurem.
Tam gdzie główna linia stawia na delikatność, See by Chloé eksperymentuje. Zamsz wszędzie, frędzle na torebkach, wzory które czasem są… no, odważne. Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłam ich kolekcję Autumn Essentials – myślałam że to pomyłka, ale potem jakoś to wszystko zaczęło grać razem.

fot. vogue.com
Portfolio produktów też pokazuje te różnice. Chloé to pełen prêt-à-porter, torebki które kosztują fortunę, perfumy które pachną jak francuska elegancja. Torba Paddington z jej charakterystyczną kłódką to ikona – ciężka, masywna, ale jakże stylowa. To jest luksus w każdym detalu.
See by Chloé? Prostsze rzeczy. Casualowe torby do codziennego użytku, sukienki które założysz do pracy i na weekend. Ich perfumy See by Chloé EDP to też inna historia – świeższe, młodsze, bardziej na co dzień.
Tożsamość tych marek… Chloé mówi o sobie “free-spirited femininity” i to naprawdę widać. Ta wolność, ale z klasą. Bez krzyku, bez pokazywania się.
See by Chloé nazywają “młodszą siostrą” głównej marki. Brzmi może trochę umniejszająco, ale tak naprawdę to świetnie oddaje charakter. Ta młodsza siostra, która może sobie pozwolić na więcej szaleństw, eksperymenty. Nie musi być zawsze idealna.
Patrząc na konkretne produkty – gdzie Chloé zrobi delikatną bluzkę z jedwabiu, See by Chloé da ci zamszową kurtkę z frędzlami. Obie będą piękne, ale do zupełnie innych stylizacji, innych momentów w życiu.
Ceny i dostępność
Zawsze zastanawiałem się, dlaczego niektóre marki są tak drogie, a inne wydają się przystępne. Różnica między Chloé a See by Chloé to doskonały przykład tego zjawiska.
| Marka | Przedział cenowy (USD) | Przedział cenowy (zł) |
|---|---|---|
| Chloé | 500-5 000 | 2 000-20 000 |
| See by Chloé | 100-1 000 | 400-4 000 |
Te liczby mówią wszystko. Chloé to naprawdę luksus – nawet najtańsze produkty kosztują około 2 tysięcy złotych. See by Chloé brzmi już rozsądniej, choć i tak nie jest to budżetowa opcja.
Gdzie właściwie można kupić te marki? To też ma znaczenie dla ceny końcowej.
Chloé znajdziesz głównie w:
- butikach flagowych marki
- luksusowych platformach online
- wybranych domach towarowych klasy premium

fot. chloe.com
See by Chloé ma znacznie szerszą dystrybucję:
- domy towarowe
- Zalando
- myBaze.com
- Vitkac
Właściwie to logiczne. Skoro See by Chloé ma być dostępniejsze, musi być też łatwiejsze do znalezienia. Nie wszyscy mają w pobliżu butik Chloé, ale Zalando używa chyba każdy.
Czasami myślę, że to trochę jak z samochodami – masz BMW i masz MINI. Oba należą do tej samej grupy, ale jeden kosztuje dwa razy więcej od drugiego. I każdy ma swoje miejsce na rynku.
Dostępność kanałów sprzedaży naprawdę zmienia postrzeganie marki. Gdy coś kupujesz w ekskluzywnym butiku, czujesz się inaczej niż zamawiając przez internet.
Krok w przyszłość dla marek
Kiedy patrzę na to, co się dzieje z Chloé i See by Chloé, mam wrażenie, że to początek większych zmian w całej branży. Nie tylko te marki się zmieniają – cała moda luksusowa staje przed nowymi wyzwaniami.
Chloé stawia sobie naprawdę ambitny cel: do 2030 roku chcą używać 100% materiałów z recyklingu. Brzmi to może trochę utopijnie, ale widzę, że coraz więcej domów mody idzie w tym kierunku. To nie jest już tylko marketing, to konieczność.
Z See by Chloé sprawa jest bardziej skomplikowana. Oficjalnie mówi się o likwidacji linii do 2025 roku, ale perfumy mają zostać. Zastanawiam się czasem, czy to dobra strategia. Z jednej strony rozumiem – skupienie się na głównej linii ma sens. Z drugiej, czy nie tracą przez to całej grupy klientów?
Co ciekawe, Chloé może nie być jedyną marką, która zrezygnuje z linii diffusion. Widzę podobne sygnały u innych domów mody. Może to trend? Albo po prostu ekonomia się nie zgadza jak kiedyś.
Jeśli chodzi o praktyczne sprawy, to mam kilka pomysłów dla was:
- Archiwalne modele See by Chloé warto szukać na Vestiaire Collective lub The RealReal – tam znajdziecie autentyczne rzeczy
- Lokalne skupy luksusowych marek też mogą mieć perełki, szczególnie w większych miastach
- Perfumy See by Chloé kupujcie teraz, jeśli macie ulubione – nie wiadomo, jak długo będą dostępne
Myślę, że warto też śledzić wyprzedaże w oficjalnych butikach. Czasem można trafić na świetne okazje, szczególnie gdy marki przechodzą zmiany.
Nie ukrywam, że jestem ciekawa, jak to wszystko się potoczy. Może za kilka lat będziemy wspominać See by Chloé jak dziś wspominamy inne zlikwidowane linie. A może Chloé rzeczywiście stanie się pionierem zrównoważonej mody luksusowej.
Jedno jest pewne – zmiany w modzie przyspieszają. I to wcale nie musi być złe.









0 komentarzy