“We don’t wake up for less than $10,000 a day.”
Linda Evangelista wypowiedziała te słowa w 1990 roku, nie wiedząc że właśnie definiuje nową erę. Brzmiało to wtedy jak fanfaronada, dziś wygląda jak skromność.
Od wybiegu do fortuny: wprowadzenie do świata top modelek
Zacznijmy od podstaw. Czym w ogóle jest “top modelka“? To nie jest ktoś, kto po prostu ładnie wygląda na zdjęciach. To bizneswoman, która buduje imperium na swojej twarzy i sylwetce. Która potrafi sprzedać produkt jednym spojrzeniem.
Liczby mówią wszystko. IMG Models, jedna z największych agencji na świecie, oszacowała że tylko 1% modelek osiąga status supermodelki. Jeden procent. To oznacza, że z tysięcy dziewczyn i chłopaków marzących o karierze, zaledwie garstka zarobi naprawdę poważne pieniądze.
Różnica w zarobkach jest brutalna. Przeciętna modelka może liczyć na kilkaset dolarów za sesję. Tymczasem top modelki mówią o milionach rocznie. To jak porównywanie zarobków kasjera z fortuną prezesa banku.

fot. fashinza.com
Skąd te pieniądze? Źródeł dochodu jest pięć głównych:
- Pokazy mody na wybiegach
- Kampanie reklamowe dla marek
- Kontrakty endorserskie
- Okładki magazynów
- Własne biznesy i inwestycje
Każde z tych źródeł może generować zawrotne sumy. Ale nie zawsze tak było.
W kolejnych częściach zobaczymy jak ewoluowały stawki modelek przez dekady. Jak Linda, Naomi, Cindy i Christy stworzyły nowy standard zarobków. I dlaczego dzisiejsze gwiazdy Instagrama to zupełnie inna liga finansowa.
Świat modelingu to dziś maszyna do robienia pieniędzy warta miliardy dolarów. Ale fortuna nie spada z nieba – trzeba wiedzieć jak ją zdobyć i utrzymać.
Złota era supermodelek: historia i pierwsze miliony
Czasami myślę, że dzisiaj trudno sobie wyobrazić, jak wyglądały zarobki modelek przed latami osiemdziesiątymi. Weźmy chociażby Twiggy w latach sześćdziesiątych – mimo że była ikoną, zarabiała około 80 dolarów za sesję. To prawie nic w porównaniu do tego, co miało nadejść.
Właściwie przełom nastąpił dopiero w latach osiemdziesiątych. Wtedy modeling przestał być tylko pozowaniem, a stał się biznesem. Naomi Campbell i Cindy Crawford zaczęły dyktować warunki – za jeden pokaz podczas Fashion Week mogły dostać od 10 000 do 20 000 dolarów. To brzmi może skromnie, ale w tamtych czasach to były kosmiczne pieniądze.
Lata dziewięćdziesiąte to już zupełnie inna liga. Linda Evangelista podobno powiedziała kiedyś, że nie wstaje z łóżka za mniej niż 10 000 dolarów dziennie. I wiecie co? Mogła sobie na to pozwolić. Pokazy Victoria’s Secret płaciły wtedy od 10 000 do 100 000 dolarów za występ – w zależności od tego, jak bardzo byłaś rozpoznawalna.
| Dekada | Kluczowe nazwiska | Szacunkowe zarobki |
|---|---|---|
| Lata 60-70 | Twiggy, Jean Shrimpton | 50-500 $ za sesję |
| Lata 80-90 | Naomi Campbell, Cindy Crawford | 10 000-50 000 $ za pokaz |
| Lata 2000+ | Gisele Bündchen, Heidi Klum | Miliony rocznie |
Prawdziwy szok przyszedł jednak na początku dwutysięcznych. Gisele Bündchen w 2015 roku zarobiła 44 miliony dolarów. Czterdzieści cztery miliony! To już nie było modelingiem w tradycyjnym sensie – to była marka osobista na gigantyczną skalę.
Ciekawe, że ten wzrost nie był stopniowy. To były skoki – najpierw setki, potem tysiące, a nagle miliony. Każda dekada jakby przesuwała granice tego, co możliwe. Dziewczyny z lat osiemdziesiątych były pierwszymi prawdziwymi gwiazdami, ale te z początku dwutysięcznych stały się już imperium.
To wszystko przygotowało grunt pod dzisiejszą sytuację, gdzie zarobki sięgają poziomów, o których Crawford czy Campbell mogły tylko marzyć.
Dzisiejszy ranking zarobków: media społecznościowe i nowe źródła przychodu
Kendall Jenner zarobiła w 2023 roku 40 milionów dolarów – to kwota, która jeszcze kilka lat temu wydawała się nierealna dla branży modelingu. Ale właśnie tak wygląda dzisiejszy rynek.

fot. independent.co.uk
Media społecznościowe kompletnie przewróciły ten biznes do góry nogami. Już nie chodzi tylko o pokazy mody czy sesje zdjęciowe. Teraz prawdziwe pieniądze robią się na Instagramie, TikToku i współpracach z markami.
| Modelka | Zarobki 2023 | Główne źródło przychodu |
|---|---|---|
| Kendall Jenner | 40 000 000 $ | Posty sponsorowane, własne marki |
| Gigi Hadid | 20 000 000 $ | Kampanie reklamowe, Instagram |
| Bella Hadid | 19 000 000 $ | Współpraca z markami, modeling |
Te cyfry pokazują, jak bardzo Instagram zmienił zasady gry. Modelka z 300 milionami obserwujących może zażądać nawet miliona dolarów za jeden post sponsorowany. To nie jest przesada – to rzeczywistość dzisiejszego rynku influencer marketingu.
Właściwie trudno mi uwierzyć, że jeszcze niedawno modelki zarabiały głównie na pokazach. Teraz jeden post na Instagramie może przynieść więcej niż cały sezon kampanii reklamowych.
Co ciekawe, w modelingu mamy do czynienia z odwróconą luką płacową. Kobiety zarabiają znacznie więcej niż mężczyźni. Sean O’Pry, który w 2018 roku był najlepiej opłacanym modelem na świecie, zarobił 1,5 miliona dolarów. To mniej niż dziesiąta część zarobków Kendall Jenner.
Dlaczego tak się dzieje?
Kobiety po prostu lepiej sprzedają produkty przez social media. Mają większy wpływ na decyzje zakupowe, szczególnie w branży beauty, a także lifestyle. Marki to wiedzą i płacą odpowiednio.
W Polsce sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Anja Rubik, która robi międzynarodową karierę, może liczyć na stawki porównywalne z zachodnimi standardami. Ale przeciętna polska modelka? To często kilka tysięcy złotych za sesję. Różnica jest ogromna.

fot. vogue.com
Polki próbują nadrabiać aktywnością w social mediach, ale bez odpowiedniej liczby obserwujących ciężko konkurować z globalnymi gwiazdami. To trochę zamknięte koło – żeby zarabiać duże pieniądze, trzeba mieć zasięgi, ale żeby mieć zasięgi, trzeba inwestować w content, a także promocję.
Najbardziej fascynujące jest to, że te wszystkie zmiany wydarzyły się w ciągu zaledwie kilku lat. Instagram uruchomił funkcje biznesowe dopiero w 2016 roku, a już teraz determinuje, kto zarabia najwięcej w modelingu.
Marki coraz częściej rezygnują z tradycyjnych kampanii reklamowych na rzecz współpracy z influencerkami. To po prostu bardziej opłacalne i daje lepsze rezultaty. Jeden autentyczny post od popularnej modelki może wygenerować więcej sprzedaży niż droga kampania telewizyjna.
Pewnie za kilka lat będziemy wspominać obecne czasy jako przełomowe dla branży modelingu. Ale już teraz widać, że przyszłość należy do tych, którzy potrafią łączyć tradycyjny modeling z działalnością w social mediach.
Twoja lekcja z wybiegu: co dalej z zarobkami w modelingu?
Zmiana na rynku modelingu to już nie science fiction, tylko rzeczywistość która właśnie się dzieje. Przede wszystkim musimy pogadać o tym, co naprawdę może nas czekać.
Wirtualne modelki zmieniają zasady gry
Lil Miquela i inne cyfrowe postacie już teraz zarabiają krocie na reklamach. To brzmi jak żart, ale marki płacą za nie podobne kwoty jak za prawdziwe modelki. Znaczy, może nie za top modelki, ale za te z średniej półki? Zdecydowanie tak.
Problem w tym, że wirtualna modelka nie choruje, nie ma złego dnia, nie wymaga catering. Można ją “użyć” o każdej porze. Dla tradycyjnych modelek to oznacza jedno – trzeba będzie oferować coś więcej niż tylko wygląd. Osobowość, autentyczność, a także prawdziwe reakcje fanów.
Różnorodność i ekologia przynoszą nowe pieniądze
Marki już teraz przesuwają budżety w stronę projektów, które mają sens społeczny. Nie chodzi tylko o to, żeby być “woke” – to po prostu się sprzedaje. Modelki i modele reprezentujący prawdziwą różnorodność mają teraz więcej szans niż kiedykolwiek.
Zrównoważona moda też zmienia podejście do kampanii. Marki wolą teraz dłuższe współprace z mniejszą liczbą twarzy niż ciągłe zmiany. To może oznaczać stabilniejsze dochody dla tych, którzy się przebią.
Dla aspirujących modelek mam prostą listę do zrobienia:
– Zbuduj swoją markę osobistą już teraz, nie czekaj na agencję
– Inwestuj w media społecznościowe jak w prawdziwy biznes
– Myśl o innych źródłach dochodu – kursy, produkty, konsultacje
Przyszłość nie będzie łatwa, ale dla tych którzy się przygotują może być naprawdę dobra. Rynek się zmienia, ale ludzie nadal kochają prawdziwe historie i prawdziwe twarze.
Czas działać to teraz – rynek czeka na tych, którzy są gotowi się zmienić razem z nim.









0 komentarzy